Historie z życia wzięte
Fabianki
wtorek, 27 marca 2012
Od 14 lat prowadzę przedszkole niepubliczne. Do roku 2011 otrzymywałam dotację na podstawie wyliczeń z sąsiedniej gminy, ponieważ w mojej gminie nie ma przedszkola publicznego. I tak byłoby dalej gdyby nie fakt, że w roku 2011 koszt utrzymania dziecka w przedszkolu w sąsiedniej gminie wzrósł.Więc moja gmina odrzuciła te wyliczenia i wystąpiła do zupełnie innej sąsiedniej gminy z zapytaniem o koszty utrzymania przedszkola. Okazało się, że dane z tej gminy są korzystniejsze dla mojego samorządu, więc w budżecie na rok 2012 zaplanowano dotację w niższej wysokości. Jestem tym oburzona ponieważ, nauczyciele w tym roku w mojej gminie otrzymali podwyżki, a mnie obcięto dotację. Oczywiście o wysokości przyznanej dotacji dla mnie na rok 2012 dowiedziałam się dopiero po uchwaleniu budżetu. Więc uważam, że nie powinno tak być, ponieważ jest to niekorzystne dla mnie jak i moich pracowników, a także rodziców moich wychowanków. Małe miasto, 2012
poniedziałek, 12 marca 2012
Jestem mamą 2 chłopaków, starszy synek przyczynił się do tego, że od 01 września 2008 roku rozpoczęła się moja przygoda z przedszkolem. Po zapisaniu synka do przedszkola państwowego we wrześniu 2008 roku, w październiku już go wypisałam i stwierdziłam, że jest pewnie więcej mam takich jak ja, które nie potrafią patrzeć jak dzieci płaczą idąc codziennie do przedszkola, traktując to jak karę. Wszyscy mówili "popłacze i w końcu przestanie" tylko zastanawiam się po co ma płakać jak wszystko można tak zorganizować aby dzieci z uśmiechem na twarzy przybiegały do przedszkola. Mój synek trafił do kiepskiej placówki, gdzie było szaro, ponuro, Panie były już wypalone zawodowo, istniała zasada że każde dziecko musi spać po obiedzie nawet jeżeli w domu już nie sypia od roku itd... To wszystko sprawiło że we wrześniu 2010 roku otworzyłam własne przedszkole, do którego uczęszcza obecnie 75 dzieci. Te dwa lata to była droga przez mękę, ale się udało (oczywiście z ogromnym kredytem na kolejne 20 lat:) ). Wprowadziłam wiele udogodnień, które mają pomóc rodzicom np dwa razy w roku wizytę dentysty, raz w roku sprawdzanie wad postawy, i co miesiąc odwiedza nas pani fryzjerka, która podcina dzieciom włosy. Mamy także bogatą ofertę zajęć aby dzieci się nie nudziły i chciały do nas przychodzić. Cenę mamy niską 430 zł (z zajęciami dodatkowymi i z wyżywieniem)ponieważ to małe miasteczko i nie iałambym tylu chętnych gdyby była wyższa. Jednak gdy będzie zabrana część dotacji to nie będę miała wyjścia i podwyżka jest konieczna aby dalej funkcjonować i spłacać kredyt, ale czy nadal będzie tylu chętnych?... |
|
|
