PREZYDENT ZIELONEJ GÓRY NISZCZY PRZEDSZKOLA NIEPUBLICZNE

wtorek, 16 luty 2016 17:08

Wojna Prezydenta Zielonej Góry z przedszkolami trwa. Proces o zaniżane dotacje dla przedszkoli niepublicznych zmierza w kierunku zasądzenia gigantycznych kwot na rzecz przedszkoli niepublicznych stanowiących wyrównanie zaniżanych przez urzędników dotacji w latach ubiegłych. Urzędnicy Zielonej Góry nie kryją niechęci do placówek niepublicznych.

W ramach odwetu za proces sądowy, w których przedszkola domagają się blisko 6 milionów niedopłaconej dotacji urzędnicy miejscy rozpoczęli właśnie masowe kontrole w przedszkolach niepublicznych, dotyczące wydatkowania dotacji za lata ubiegłe. Pomimo wzorowo przygotowanej dokumentacji przedstawionej przez przedszkola, urzędnicy miejscy grożą wstrzymaniem bieżącej dotacji, uzasadniając takie działanie rzekomym utrudnianiem kontroli. Takie wstrzymanie dotacji jest niezgodne z prawem a jej celem jest zastraszenie przedszkoli, doprowadzenie przedszkoli niepublicznych do bankructwa, czego sami urzędnicy nie kryją. Zamknięcie przedszkoli oznacza jednocześnie pozbawienie około 300 dzieci opieki przedszkolnej.

W rozmowie telefonicznej wysoki urzędnik poinformował, że przedszkola nie wytrwają bez dotacji, mogą składać pozwy, ale postępowanie zarówno cywilne jak i karne trwa długo. Wygląda na to, że samorząd jest nie tyle samorządcą się organizacją mieszkańców, a prywatnym folwarkiem brylujących urzędników miejskich. Prawdą jest, że oświata niepubliczna to w budżecie samorządu dość znaczna część, przy czym bez oświaty niepublicznej koszty te byłyby znacznie wyższe.

Warto wskazać że przeciwko Prezydentowi wystąpiła wcześniej zwolniona z pracy urzędniczka pani Fórmanowicz, która nie chciała Prezydentowi wystawić orzeczenia o niepełnosprawności. Dzięki nagłośnieniu sprawy w mediach udało się przetrwać kierowane do niej ataki.

Stowarzyszenie Przedszkoli Niepublicznych w trybie pilnym wezwie Wojewodę do nadzoru nad działaniami Prezydenta Miasta Zielona Góra, aby uchronić placówki przed upadkiem, to jednak Miasto ma pieniądze, wstrzymaniem wypłaty których straszy.

W dniu 17 lutego 2016 roku, o godzinie 10 na kontroli w Przedszkolu Niepublicznym Ślimaczek przy ul. Elektronowej 4, zapowiedział się sam Prezydent Miasta Zielona Góra.

Miasto Zielona Góra nie jest w stanie zapewnić wystarczającej liczby miejsc w przedszkolach publicznych dla dzieci w wieku 3-6 lat. Z tego względu radni miasta podjęli w dniu 16.02.2016 r. uchwałę, zgodnie z którą dzieci 6-letnie nie będą mogły chodzić do przedszkoli, właśnie zmieniane są statuty miejskich przedszkoli. Jest to jawny sabotaż reformy PIS-u przywracającej dzieci 6-letnie do przedszkoli.

Stowarzyszenie Przedszkoli Niepublicznych

www.spn.edu.pl

Warszawa, 16.02.2016

Sabotaż reformy - przedszkolaki jednak w szkołach

poniedziałek, 25 styczeń 2016 09:41

Gazeta Prawna, 25.01.2016:

Samorządy na przyszły rok planują nawet dwa razy więcej oddziałów przedszkolnych w szkołach.

W Warszawie w ubiegłym roku działały 172 zerówki. Od września, według wstępnych planów ratusza, będzie ich 350. W Lublinie było 25, teraz miasto chciałoby uruchomić 42. W Łomży zostało 5, a od września będzie o 20 więcej. A to dopiero początek listy. Powrót do zerówki to dla samorządów sposób, by nie zapychać sześciolatkami miejsc w przedszkolach i zatrzymać w szkołach nauczycieli.

Roszady w samorządowych szkołach to efekt kontrreformy prowadzonej przez Prawo i Sprawiedliwość. Na początku stycznia prezydent Andrzej Duda podpisał przygotowaną przez posłów tego ugrupowania nowelizację prawa oświatowego znoszącą obowiązek szkolny dla sześciolatków. Dzieci z rocznika 2010 pójdą do pierwszej klasy tylko na wniosek rodziców.

Taka zmiana to z jednej strony spełnienie postulatu środowisk związanych z ruchem Ratuj Maluchy, któremu od 2007 r. przewodzą Karolina i Tomasz Elbanowscy. Z drugiej – wielki problem organizacyjny dla samorządów. Obowiązkowo do szkoły trafią dzieci z rocznika 2009, którym w ubiegłym roku rodzice odroczyli obowiązek szkolny. Plus te z 2010, których rodzice zechcą, by uczyły się jako sześciolatki. Dla przykładu: w Lublinie tych pierwszych dzieci jest 1115. Urzędnicy szacują, że tych drugich będzie od 340 do 520, czyli 10–15 proc. rocznika. Efekt? Ze 195 pierwszych klas w mieście według wstępnych planów zostanie 80. A co najmniej 2945 dzieci sześcioletnich będzie potrzebować miejsca, by realizować roczny obowiązek przedszkolny.